wtorek, 2 sierpnia 2011

Gdzie wiedza nie dociera

Jak twierdzi Pan Prezydent minister Klich nie mógł wiedzieć o nieprawidłowościach w 36 specpułku - jest to fakt oczywisty wynikający z innego - tzn. nic z tym nie zrobił. Bo gdyby wiedział, na pewno by zareagował (nie zareagował - nie wiedział). Co było do udowodnienia.
I można by pewnie zastanawiać się czy jest to właściwa (IMO rozpaczliwa i naiwna) strategia obrony - skoro nie wie co się w resorcie dzieje, to dymisja jest jak najbardziej zasłużona. Ale zastanawiać się nie trzeba, bo z pomocą przychodzi pan Hypki (skądinąd uznawany przez mainstream specjalista od naszego lotnictwa - zwłaszcza wojskowego. Otóż 21.10.2010 (!) pan Hypki pisze co następuje:
Rok temu media opublikowały informacje o problemach ze szkoleniem polskich pilotów wojskowych. Na podstawie dokumentów z Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej opisały, że brakuje paliwa, instruktorów, odpowiednio wyposażonych samolotów, właściwie wszystkiego... Sam pisałem o tych problemach wielokrotnie, m.in. przy okazji analizy sytuacji związanej z potrzebą zakupu samolotów szkolenia zaawansowanego (Samoloty szkolne a sprawa polska). Minister Bogdan Klich i najwyżsi rangą dowódcy na specjalnych konferencjach zaprzeczali publikowanym informacjom, podważali kompetencje komentatorów i przekonywali, że wszystko jest w porządku.
Po kilku tygodniach rozbił się kolejny samolot polskich Sił Zbrojnych – An-28 Marynarki Wojennej. Znowu (wcześniej w C-295M pod Mirosławcem i w Mi-24D pod Toruniem) zginęli ludzie. Gdy padały pytania o przyczyny tej czarnej serii, oficjalne stanowisko MON, SG, SP i MW okazywało się takie samo – nie ma problemu. Paliwo się znajdzie, szkolenie było, jest i będzie intensywne, piloci są znakomici, a w ogóle to nie wolno siać defetyzmu.

Jakieś wnioski? Nieee. Żadnych

piątek, 8 lipca 2011

Uwikłanie - recenzja gazetowskiej recenzji

Hej. Dzisiaj wyborcza udowodniła mi że ma na prawdę duży problem. Nie wiem, czy to kompleksy, czy co innego. Otóż skończyłem wczoraj czytać książkę "Uwikłanie". A ponieważ wiem, że niedawno odbyła się premiera filmu na podstawie książki, postanowiłem obejrzeć na YT trailer filmu. Dotąd czekałem, żeby nie zepsuć sobie zabawy. No i przeglądając YT trafiłem na taki oto:




Gdyby nie to że akurat oglądałem leżąc - niechybnie spadłbym z krzesła.
Najpierw pani redaktor Żakowska (tak, tak - zbieżność nazwisk) udowadnia swoją gapowatość czy wręcz ignorancję (terapia ustawień nazwana przez nią terapią podstawień), potem dziwi się że autor książki w roli głównej ustawił kobietę (kobieta jest głównym bohaterem FILMU, w książce jest prokurator SZACKI, zamiast prokurator SZACKIEJ - supprise!!!). Następnie stwierdza, że - uwaga - książka której nie miała w ręku jest "bardziej pisowska" niż film. Moje oczy zdumione były wielkości 10-złotówek (gdyby były takie monety, zakładam że były by większe niż "piątki").
Więc czytałem książkę i nawet mi przez myśl nie przeszło że może być "pisowska", "sld-owska" czy "powska". Po prostu dobrze napisany kryminał z tłem politycznym. Filmu jeszcze nie widziałem więc nie mam pojęcia jak bardzo jest "pisowski", ale jeśli "mniej pisowksi nież książka" to mogę spokojnie lecieć na projekcję, na pewno nie powinienem zostać skażony chorą pisowkską wizją naszego kraju.
Wnioski dopowiedzcie sobie sami. U mnie pani Magdalena Żakowska trafia do zacnego grona tematów otagowanych. Jeszcze o niej usłyszymy.

Ps (godzinę później). Muszę powiedzieć że nie daje mi to spokoju. Przyszła mi do głowy taka myśl...Być może w środowisku salonowym tak pierze mózgi (dotąd wierzyłem, że to świadoma cyniczna gra, ale chyba zmieniam zdanie) że są słowa-klucze które powstają w głowach tych ludzi jako synonimy czegoś innego - do podania "głupiej tłuszczy" na tacy jak psom pawłowa. W tym wypadku - od lat salon walczy o to żeby ludziom pisowstwo kojarzyło się z oszołomstwem, homofobią, i wszystkimi innymi plagami tego świata. Pranie mózgów jest tak że sami sobie to skojarzenie w głowy wdrukowali i nie mogą bez niego żyć i być może to "pisowski" miało być synonimem czegoś innego?
np. pan Ż. mówi, że spać mu się chce jak jak jasny kaczor, pani Ż odpowiada panu Ż że wszyskto przez tą pisowską pogodę.

piątek, 18 lutego 2011

Blogger Kaczyński

Skoro ja mogę pisać bloga, to Jarosław Kaczyński też! Oto - stało się. Pierwszy wpis nadużywa nieco formy blogowej (dłuuuugi, jak to u Kaczyńskiego) - pytanie tylko czy taka forma zniesie próbę czasu? Bo trzeba nie lada wytrwałości żeby utrzymać taaaaakie gabaryty. Pożyjemy - zobaczymy

Kamil Durczok

Nie psując zabawy - zagadka: co szczególnego w tym wywiadzie? Dla ułatwienia: nie Palikot.




(edit)
Nie mogłem się powstrzymać. Wyciąg z komentarzy Wykopu:
  • Szkoda, że nie powiedział "To tyle faktów w faktach, więcej faktów w faktach po faktach."
  • aśnaebaem

Star spangled banner

W czasie gdy w Polsce słowo naród zastąpiono społeczeństwem, ojczyznę - państwem (względnie krajem), a patriotyzm zapala w "światłych umysłach" czerwoną lampkę nacjonalizmu - w USA patriotyzm nadal w cenie.
"Takie będą Rzeczypospolite jakie jej młodzieży chowanie."
Polecam gorąco taki oto film:

Przeczytane...

Za "W polityce" cytujemy:
"Gdyby nie było ani jednego kontrolera na lotnisku w Smoleńsku, a zamiast tego siedział tam szympans i w języku, który jest niezrozumiały dla jakiegokolwiek człowieka, dla jakiejkolwiek narodowości, jakimś tam bełkotem podawał informacje, nawet ten absurd w jakimkolwiek wypadku nie mógł być przyczyną katastrofy."
Ekspert lotniczy Oleg Smirnow na specjalnej wideokonferencji Moskwa-Warszawa.

A ja śmiem twierdzić, że gdyby na wieży siedział szympans, tupolew nie gniłby teraz na smoleńskim "lotnisku".