wtorek, 2 sierpnia 2011

Gdzie wiedza nie dociera

Jak twierdzi Pan Prezydent minister Klich nie mógł wiedzieć o nieprawidłowościach w 36 specpułku - jest to fakt oczywisty wynikający z innego - tzn. nic z tym nie zrobił. Bo gdyby wiedział, na pewno by zareagował (nie zareagował - nie wiedział). Co było do udowodnienia.
I można by pewnie zastanawiać się czy jest to właściwa (IMO rozpaczliwa i naiwna) strategia obrony - skoro nie wie co się w resorcie dzieje, to dymisja jest jak najbardziej zasłużona. Ale zastanawiać się nie trzeba, bo z pomocą przychodzi pan Hypki (skądinąd uznawany przez mainstream specjalista od naszego lotnictwa - zwłaszcza wojskowego. Otóż 21.10.2010 (!) pan Hypki pisze co następuje:
Rok temu media opublikowały informacje o problemach ze szkoleniem polskich pilotów wojskowych. Na podstawie dokumentów z Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej opisały, że brakuje paliwa, instruktorów, odpowiednio wyposażonych samolotów, właściwie wszystkiego... Sam pisałem o tych problemach wielokrotnie, m.in. przy okazji analizy sytuacji związanej z potrzebą zakupu samolotów szkolenia zaawansowanego (Samoloty szkolne a sprawa polska). Minister Bogdan Klich i najwyżsi rangą dowódcy na specjalnych konferencjach zaprzeczali publikowanym informacjom, podważali kompetencje komentatorów i przekonywali, że wszystko jest w porządku.
Po kilku tygodniach rozbił się kolejny samolot polskich Sił Zbrojnych – An-28 Marynarki Wojennej. Znowu (wcześniej w C-295M pod Mirosławcem i w Mi-24D pod Toruniem) zginęli ludzie. Gdy padały pytania o przyczyny tej czarnej serii, oficjalne stanowisko MON, SG, SP i MW okazywało się takie samo – nie ma problemu. Paliwo się znajdzie, szkolenie było, jest i będzie intensywne, piloci są znakomici, a w ogóle to nie wolno siać defetyzmu.

Jakieś wnioski? Nieee. Żadnych

piątek, 8 lipca 2011

Uwikłanie - recenzja gazetowskiej recenzji

Hej. Dzisiaj wyborcza udowodniła mi że ma na prawdę duży problem. Nie wiem, czy to kompleksy, czy co innego. Otóż skończyłem wczoraj czytać książkę "Uwikłanie". A ponieważ wiem, że niedawno odbyła się premiera filmu na podstawie książki, postanowiłem obejrzeć na YT trailer filmu. Dotąd czekałem, żeby nie zepsuć sobie zabawy. No i przeglądając YT trafiłem na taki oto:




Gdyby nie to że akurat oglądałem leżąc - niechybnie spadłbym z krzesła.
Najpierw pani redaktor Żakowska (tak, tak - zbieżność nazwisk) udowadnia swoją gapowatość czy wręcz ignorancję (terapia ustawień nazwana przez nią terapią podstawień), potem dziwi się że autor książki w roli głównej ustawił kobietę (kobieta jest głównym bohaterem FILMU, w książce jest prokurator SZACKI, zamiast prokurator SZACKIEJ - supprise!!!). Następnie stwierdza, że - uwaga - książka której nie miała w ręku jest "bardziej pisowska" niż film. Moje oczy zdumione były wielkości 10-złotówek (gdyby były takie monety, zakładam że były by większe niż "piątki").
Więc czytałem książkę i nawet mi przez myśl nie przeszło że może być "pisowska", "sld-owska" czy "powska". Po prostu dobrze napisany kryminał z tłem politycznym. Filmu jeszcze nie widziałem więc nie mam pojęcia jak bardzo jest "pisowski", ale jeśli "mniej pisowksi nież książka" to mogę spokojnie lecieć na projekcję, na pewno nie powinienem zostać skażony chorą pisowkską wizją naszego kraju.
Wnioski dopowiedzcie sobie sami. U mnie pani Magdalena Żakowska trafia do zacnego grona tematów otagowanych. Jeszcze o niej usłyszymy.

Ps (godzinę później). Muszę powiedzieć że nie daje mi to spokoju. Przyszła mi do głowy taka myśl...Być może w środowisku salonowym tak pierze mózgi (dotąd wierzyłem, że to świadoma cyniczna gra, ale chyba zmieniam zdanie) że są słowa-klucze które powstają w głowach tych ludzi jako synonimy czegoś innego - do podania "głupiej tłuszczy" na tacy jak psom pawłowa. W tym wypadku - od lat salon walczy o to żeby ludziom pisowstwo kojarzyło się z oszołomstwem, homofobią, i wszystkimi innymi plagami tego świata. Pranie mózgów jest tak że sami sobie to skojarzenie w głowy wdrukowali i nie mogą bez niego żyć i być może to "pisowski" miało być synonimem czegoś innego?
np. pan Ż. mówi, że spać mu się chce jak jak jasny kaczor, pani Ż odpowiada panu Ż że wszyskto przez tą pisowską pogodę.

piątek, 18 lutego 2011

Blogger Kaczyński

Skoro ja mogę pisać bloga, to Jarosław Kaczyński też! Oto - stało się. Pierwszy wpis nadużywa nieco formy blogowej (dłuuuugi, jak to u Kaczyńskiego) - pytanie tylko czy taka forma zniesie próbę czasu? Bo trzeba nie lada wytrwałości żeby utrzymać taaaaakie gabaryty. Pożyjemy - zobaczymy

Kamil Durczok

Nie psując zabawy - zagadka: co szczególnego w tym wywiadzie? Dla ułatwienia: nie Palikot.




(edit)
Nie mogłem się powstrzymać. Wyciąg z komentarzy Wykopu:
  • Szkoda, że nie powiedział "To tyle faktów w faktach, więcej faktów w faktach po faktach."
  • aśnaebaem

Star spangled banner

W czasie gdy w Polsce słowo naród zastąpiono społeczeństwem, ojczyznę - państwem (względnie krajem), a patriotyzm zapala w "światłych umysłach" czerwoną lampkę nacjonalizmu - w USA patriotyzm nadal w cenie.
"Takie będą Rzeczypospolite jakie jej młodzieży chowanie."
Polecam gorąco taki oto film:

Przeczytane...

Za "W polityce" cytujemy:
"Gdyby nie było ani jednego kontrolera na lotnisku w Smoleńsku, a zamiast tego siedział tam szympans i w języku, który jest niezrozumiały dla jakiegokolwiek człowieka, dla jakiejkolwiek narodowości, jakimś tam bełkotem podawał informacje, nawet ten absurd w jakimkolwiek wypadku nie mógł być przyczyną katastrofy."
Ekspert lotniczy Oleg Smirnow na specjalnej wideokonferencji Moskwa-Warszawa.

A ja śmiem twierdzić, że gdyby na wieży siedział szympans, tupolew nie gniłby teraz na smoleńskim "lotnisku".

środa, 16 lutego 2011

Usłyszane w radiu

Okazało się że 3/4 badanych nie rozumie na czym polegają kontrowersje związane z OFE. Jakim OFE???
***
Policzono, że gdyby całą akcyzę z paliwa przeznaczyć na budowę dróg ekspresowych i autostrad - mielibyśmy ich w granicach 7.000 km. A tak to z kieszeni kierowców kupujemy bączki.

Wieść gimnna

Najbardziej znany rolnik w naszym kraju, Andrzej Lepper wszedł w spółkę z p. Rybą (bohaterem afery gruntowej). Otóż panowie mają zamiar zająć się ułatwianiem współpracy między firmami w Polsce i na Białorusi. Pozwala to lepiej zrozumieć jego kontakty z Łukaszenką.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Wieść gimnna

... niesie, że na przyszłego premiera odrodzonej lewicy jest właśnie namaszczany Aleksander Kwaśniewski. Zabrakło "niezależnych fachowców"?
Natomiast p. Kluzik Rostkowska wolała by namaszczać Kazimierza Marcinkiewicza. Do niego bowiem wybrała się ostatnio w podróż w miasto Londyn (nie mylić z Lądek, zwłaszcza Zdrój). Namaszczony miałby rzec tu i ówdzie nt. wyższości PJN nad wszystkim innym. Idealnie było by gdyby stanął w szranki z Kwaśniewskim. Cóż by to było za widowisko, yes, yes, yes

Walczę ze sobą

... ponieważ trochę wstyd mi przyznać, że nie jestem w stanie zrozumieć słowa przeczytanego.
"Sławomir Nowak tak oto tłumaczy gafy prezydenckie na spotkaniu Trójkąta (a już niedługo Czworokąta):
Z tego, co wiem, to za tego rodzaju rzeczy odpowiada zawsze polska ochrona, ale to musi się odbyć na wyraźną prośbę lub zaprzeczenie gościa. Inaczej byłoby to... niegrzeczne. Jeżeli zaś chodzi o siadanie czy stanie, to odpowiada za to protokół dyplomatyczny. Szef protokołu powiedział w odpowiednich językach >>proszę usiąść<<"
Konia z rzędem temu, kto coś z tego zrozumie.

Jak teraz, tylko bardziej

W wywiadzie Wirtualnej Polski z Zytą Gilowską czytamy:
"Wyobraża sobie pani Grzegorza Schetynę jako premiera w nowym rządzie?
- Bez trudu. Nie wyobrażam sobie jednak Grzegorza Schetyny jako przewodniczącego PO."

(o gafach prezydenta Komorowskiego w trakcie spotkania Trójkąta Wajmarskiego)
"Która wpadka była pani zdaniem najpoważniejsza?
- Przekształcenie Trójkąta Weimarskiego w jakiś czworokąt. Już się pojawiły złośliwie nazwy – np. Czworokąt Himalajski. Nagłe zaproszenie do instytucji, która od lat istnieje dla wspierania współpracy trzech konkretnych państw – Niemiec, Francji i Polski – państwa czwartego, i na dodatek Rosji, wprawiło w osłupienie licznych analityków i komentatorów. Na takie dictum mógłby sobie ewentualnie pozwolić przed wiekami któryś z monarchów absolutnych.
Bronisław Komorowski nie jest jednak carem Piotrem I czy Ludwikiem XIV, ale najwyższym rangą urzędnikiem państwowym. Powinien wytłumaczyć obywatelom, dlaczego znienacka zmienia wektory polskiej polityki zagranicznej. Co na to rząd? Dziwnie milczy. Trzeba się zastanowić czy prezydent miał powody i upoważnienie ze strony suwerena, by inicjować tak radykalne zmiany w polityce zagranicznej państwa polskiego.

(...)

Minister Boni zapowiedział, że po przeprowadzeniu reformy OFE, dla zwiększenia bezpieczeństwa finansów publicznych konieczna jest rozmowa o kolejnych reformach. Jego zdaniem warto rozważyć m.in. reformę KRUS-u, czy podniesienie wieku emerytalnego kobiet. Co pani sądzi o tych pomysłach?
- Już tego nie słucham. Zresztą premier Tusk oświadczył, że reform nie będzie, bo liczy się ”tu i teraz”. Przecież odebranie pieniędzy z OFE nie jest żadną reformą! To jest banalne gipsowanie dziury w finansach publicznych poprzez rozmontowanie reform sprzed kilkunastu lat. Nie oczekuję, że Platforma dokona jakichkolwiek większych zmian. Będzie jak jest teraz, tylko coraz bardziej. (...)"

piątek, 11 lutego 2011

Przeczytane...

Gazeta w informacji na temat ewentualnej organizacji obchodów rocznicy tragedii smoleńskiej przytacza wypowiedź Hanny Gronkiewicz Waltz:
"Klub PiS w Radzie Warszawy zażądał wczoraj od prezydent miasta oficjalnej informacji o przygotowaniach ratusza do obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia.

- Zaatakują nas niezależnie od tego, co na ten temat powiemy. Pewnie nie byli by zadowoleni nawet wtedy, gdybyśmy ogłosili, że 10 kwietnia miasto będzie rozdawać bezpłatnie pochodnie - mówili przed sesją urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz."

Były prezydent, laureat pokojowej nagrody Nobla Lech Wałęsa w Stanach Zjednoczonych

Fotografia z wizyty prezydenta Lecha Wałęsy w USA.

wtorek, 8 lutego 2011

Dziwne przeprosiny

Dyrektor wydawnictwa Znak, pani Skóra przeprosiła, że wydała książkę pana Grossa.
"Podzielam pogląd, który w tych mailach znajduję, że to jest tendencyjna książka i że ona w tendencyjny sposób pokazuje tamtą rzeczywistość i że krzywdzi wielu ludzi - powiedziała dyrektor wydawnictwa. - Tym wszystkim ludziom, którzy czują się tą książką dotknięci, urażeni czy zasmuceni, chcę powiedzieć, że bardzo ich ja za to przepraszam - mówiła Skóra."

"(...)- Książka "Złote żniwa" rzuca wyzwanie naszej pamięci zbiorowej; domaga się sprawiedliwości, dla tych którzy byli pierwszymi i największymi ofiarami zagłady - mówił prezes wydawnictwa Znak Henryk Woźniakowski. Zaznaczył, że nie jest to monografia zachowań na wsi polskiej w tzw. trzeciej fazie holokaustu i książka nie ma takich ambicji. - Spojrzenie autorów koncentruje się na tym, co się działo najstraszniejszego, na rabunku, na związanych z tym rabunkiem mordach i to próbuje zrozumieć na tle podobnych zjawisk w innych częściach okupowanej Europy - mówił Woźniakowski, przyznając jednocześnie, że książka "nie szuka okoliczności łagodzących, pomija wiele wątków historycznego i społecznego kontekstu".

- Ambicją tej książki jest wprowadzenie tych okrutnych, często trudnych faktów do świadomości publicznej, wyprowadzenie ich z pracowni badawczych historyków. I to jest podstawowa przyczyna, dla jakiej Znak wydaje tę książkę - wyjaśnił Woźniakowski.(...)"

Skoro "jest tendencyjna" to czy "trudne i okrutne" fakty które chce Znak wprowadzać do świadomości publicznej można nazwać FAKTAMI? Pokrętna logika, którą mogę zrozumieć wyłącznie w kategoriach korzyści finansowej, której wydawnictwo oprzeć się nie mogło.

Konsternacja

"Fotograf Fabrizio Corona twierdzi, że członkowie mafii są w posiadaniu zdjęć przedstawiających premiera Włoch Silvio Berlusconiego podczas przyjęć bunga bunga - donosi "Daily Telegraph". Informacje o nagich zdjęciach premiera od kilku dni elektryzują Włochy."

Zapytuję wstydliwie: co to są "przyjęcia bunga bunga"...?

Lub czasopisma

To fakt - pamięć mam już nie najlepszą. Pamiętam jednak z w/w tytułem nazwisko p. Czarzastego i stare "dobre" czasy rządów premiera Leszka Millera. A wraz z nim również ministra zdrowia - pana Mariusza Łapińskiego.
Jak donosi Rzepa - p. Czarzasty przygotował panu Łapińskiemu posadę w Radiu Dla Ciebie - będzie opowiadał o zdrowym trybie życia, witaminach i takich tam.... Pan Łapiński wprawdzie marzył o programie w telewizyjnej "Dwójce", ale aż takich dojść to p. Czarzasty nie ma. Na osłodę udało się w TVP Info.
Czy to już cały news? Gdzieżby tam!
"(...)A skąd to wszystko? A stąd, że jak niesie wieść gminna słynny minister z rządu Leszka Millera jest szykowany znów do startu w wyborach z listy SLD(...)"
Nowe idzie.... Chwała nam i naszym kolegom (dalej zapomniałem...).

Na froncie postępu

Dzisiejsza Rzeczpospolita donosi:

"W Sztokholmie dzieci mogą chodzić do przedszkola Egalia, w którym płeć nie istnieje, a wszyscy są dla siebie „kolegami” lub „osobami”. Słów: „dziewczynka” i „chłopiec” się nie używa.

Działalność pedagogiczną placówki przenika ideologia gender i równouprawnienia. Według serwisu internetowego Egalii widać ją dosłownie wszędzie: w urządzeniu wnętrz, wyborze zabawek i lektur dla najmłodszych. Dzieci bawią się wózkami do zakupów i lalkami, po których nie widać płci. W przewidzianych dla przedszkolaków lekturach nie występują heteroseksualni rodzice. Zamiast nich dzieci poznają samotnych rodziców i pary tej samej płci. Kierownictwo przedszkola wychodzi z założenia, że rodziny heteroseksualne i tak są obecne wszędzie, a oni muszą stanowić przeciwwagę dla segregowanego ze względu na płeć, konserwatywnego społeczeństwa.

Personel nie zwykł się zwracać do swoich podopiecznych, określając ich płeć. – Grupy dzieci nie nazywamy dziewczynkami czy chłopcami. Mówimy o nich „koledzy” – tłumaczy „Rz” Lotta Rajalin, szefowa przedszkola Egalia. W niektórych sytuacjach nauczycielki posługują się też hybrydą między zaimkami osobowymi „on” i „ona” – odpowiednikiem nieistniejącego w szwedzkim „ono” (...)"

Chyba się starzeję.

poniedziałek, 7 lutego 2011

Usłyszane w radiu

Na antenie TOK FM pani posłanka Jonna Mucha wyznała:
"Ne dajemy sobie rady z komunikowaniem sukcesów"

Prasówka

"Seweryn Blumsztajn, jeden z założycieli "Gazety Wyborczej" i redaktor naczelny "Gazety Stołecznej", 30 czerwca przejdzie na emeryturę - informuje Presserwis. "

Przeczytane...

Gazeta przytacza badania sondażowe na temat stosunku Polaków do Żydów. Taki oto cytacik:
"(...)Może się okazać, że oskarżenie Polaków w imieniu Żydów znów uruchomi antysemicko-narodową reakcję. Tak przecież było na początku lat 2000, a narodowe i antysemickie poglądy jakże pomogły najpierw LPR, a potem PIS. Powrót do tamtych czasów raczej nam nie grozi, ale obawiam się, że publikacja Grossa może bardzo ożywić antysemickie stereotypy, także u tych, którzy ich teraz nie deklarują.(...)"

Po pierwsze - jak widać (co przyjmuję z zadowoleniem i pewną satysfakcją) GW rakiem wycofuje się ze swej grossofilii.
Po drugie - bardzo byłbym rad dowiedzieć się, które to antysemickie poglądy pomogły PIS?
(Edit)
Ciekawe są komentarze innych tytułów. Taki Dziennik:
"Już tylko 22 proc. ankietowanych wymienia Żydów, jako nację mającą wpływ na sytuację w Polsce. Osiem lat temu było to 43 proc."
Oczywiście gdyby nawet 100% uważało że Żydzi mają wpływ na sytuację w Polsce, to jeszcze nie było by przejawem antysemityzmu. Ale pytanie było skonstruowane nieco inaczej, niż to sugeruje Dziennik:
"Jaki wpływ na sprawy naszego kraju mają Żydzi żyjący w Polsce?"
a odpowiedzi dozwolone "Za duży", "Za mały", "Taki jak powinni", "Trudno powiedzieć".

niedziela, 6 lutego 2011

Jakoś przegapiłem...

Jak dowiedziałem się z artykułu Wirtualnej Polski - według Jerzego Millera "Premier Donald Tusk będzie pierwszą osobą, która otrzyma polski raport w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej i to on zdecyduje, czy go upublicznić". To ciekawa informacja, bo chyba po raz pierwszy (chyba że coś przeoczyłem) dowiedziałem się że to premier ustali czy i co upublicznić. Czy tylko ja byłem przekonany że raport będzie jawny? Co może być w nim takiego, co będzie tajemnicą niedostępną dla szaraków?
Dalej pan minister stwierdza: "Badania czarnych skrzynek z rozbitego 10 kwietnia pod Smoleńskiem samolotu zakończyła już Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. - Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Komendy Głównej Policji jeszcze nie zakończyło pracy - powiedział Miller. - Zapis jest mocno technicznie niedoskonały, a związku z tym postaramy się odczytać jak najwięcej, co niekoniecznie oznacza odczytanie wszystkiego". Znowu przegapiłem - to już mamy czarne skrzynki?

sobota, 5 lutego 2011

Na marginesie

(...) parlament bułgarski w grudniu ubiegłego roku przeforsował uchwałę o dekomunizacji służb dyplomatycznych. Mógłby ktoś rzec: po to robić, po dwudziestu latach od załamania się twardego komunizmu? Bułgarzy jednak z jakichś powodów, być może irracjonalnych, to zrobili. I co się okazało? 45 % ambasadorów i konsulów było współpracownikami bułgarskich służb komunistycznych. Prawem analogii mam chyba prawo pomyśleć, że podobne nasycenie może dotyczyć polskiej dyplomacji.(...)

Maciej Mazurek - Bliższe przyjrzenie się koncepcji polityki zagranicznej Kaczyńskiego ukazuje jak jej zafałszowany obraz trafiał do opinii publicznej

Zupełnie nie à propos

Aleksander Lebiedź – 52 lata, generał, gubernator Kraju Krasnojarskiego, były kandydat na prezydenta Rosji. Reprezentował jej władze w negocjacjach z Czeczenią w czasie pierwszej wojny. Wraz z Asłanem Maschadowem podpisał w 1996 r. rozejm w Chasawjurcie, który ją zakończył. W 1998 r. został gubernatorem, mając poparcie Bieriezowskiego.
W kwietniu 2002 r. Lebiedź leciał helikopterem na otwarcie wyciągu narciarskiego. Helikopter spadł – jak podano, uderzył w przewody linii elektrycznej. Śledztwa MAK i prokuratury wskazały na błąd pilota, mgłę oraz naciski na załogę ze strony „szych”, które kazały im lecieć w tych warunkach. Pilot helikoptera przeżył i został oskarżony o błędy. Nie przyznał się. Skazany przesiedział tylko cztery lata w więzieniu, chociaż w wypadku zginęło 8 osób.
Kiedy wyszedł na wolność w 2006 r., w jednym z wywiadów stwierdził, że awarię helikoptera wywołano celowo – był to zamach na życie gubernatora.

piątek, 4 lutego 2011

Komu przeszkadza hipoteza zamachu?

Znana filowaltzka (taki sobie termin ukułem - czy tylko mi się wydaje, że jakoś dziwnie często bywa w jej porankach w Tok FM pani H.G.Waltz?) pani Paradowska była uprzejma przepytywać p. prokuratora Seremeta na okoliczność śledztwa smoleńskiego. I w sumie bardziej od odpowiedzi interesujące są pytania, ponieważ rozmówca niepotrzebnie tylko przeszkadzał w udowodnieniu tego, co p. redaktor od dawna już wie.
(...)
Janina Paradowska: Proszę pana, panie prokuratorze, czy... Bo było kilka hipotez śledczych, już pracują państwo, prokuratorzy pracują bardzo długo. Czy jakieś hipotezy zostały wykluczone. Czy na przykład zebrane materiały nie wykluczyły dotychczas żadnej z wersji, na przykład zamachu? Bo ciągle ta kwestia jest, a my już tyle na prawdę na ten temat wiemy, że ja po prostu jestem zdumiona, że żadnych tych wersji się nie eliminuje.
Andrzej Seremet: W postępowaniu karnym jest tak, że żadna z zakładanych wersji nie kończy się podjęciem jakiejś decyzji. Nie ma zaświadczenia że się kończy określoną wersję, nie ma stosownego postanowienia, po prostu kończy się jakby inicjatywa dowodowa i ten wątek nie jest już badany w sytuacji kiedy...
JP: Czy badany jest w takim razie wątek zamachu? Czy już nie jest badany?
AS: Powiem w ten sposób: źródła dowodowe którymi dysponowała prokuratura i którymi mogła dotrzeć nie wskazują na to żeby miał miejsce jakikolwiek zamach, a w tej chwili prokuratura nie dysponuje żadnymi nowymi informacjami dowodowymi które by miały potwierdzać istnienie takiego zamachu. Można powiedzieć więcej: że jeżeli inicjatywa dowodowa jeśli idzie o prokuratorów działających z urzędu a dowiadujących się o istnieniu jakiejś informacji dowodowej gdziekolwiek, w rzeczywistości uległa wyczerpaniu. Natomiast te informacje które są, czasami pojawiają się w opinii publicznej, a są często formułowane przez pełnomocników pokrzywdzonych, przez pełnomocników rodzin ofiar katastrofy, no nie przekładają się na stosowne wnioski..
JP: To może czas powiedzieć: zamachu nie było? Po prostu.
AS: Jeśli rzeczywiście takie stwierdzenie zostanie przez prokuratorów ustalone na podstawie określonych informacji dowodowych, ono się pojawi, ale w decyzji końcowej śledztwa. Prokurator nie może jako organ procesowy określonego wątku kończyć w ten sposób i oznajmiać opinii publicznej że coś takiego nastąpiło. Dlaczego? Dlatego że nie jest wykluczone, no teoretycznie, że się jakiś element dowodowy pojawi dopóki śledztwo trwa
JP: No tak, ale już wiecie czy była sztuczna mgła czy nie było? Do amerykanów się zwracano w tej sprawie.
AS: Nic nie potwierdziło żeby istniała jakaś sztuczna mgła.
JP: To jest śledztwo nietypowe i opinia publiczna (w osobie p. Paradowskiej - chciało by się rzec - przyp.) oczekuje jednak że jeżeli zamyka się poszczególne wątki to jakoś będziemy o tym poinformowani, ponieważ cały czas zostaje niesłychanie szerokie pole spekulacji. Czy w takim razie mimo tego o czym pan w tej chwili mówił co prokurator może, czego nie, jednak nie należało by w tej sprawie postępować mniej rutynowo? (czyt.: zamknąć w końcu jakoś 'gęby' wszystkim zwolennikom teorii spiskowych - przyp.)
AS: Ja myślę że określone wnioski i konkluzje dotyczące przyczyn katastrofy będą istniały niezależnie od tego ...
JP: Co prokuratura ustali, chce mi pan powiedzieć?
AS: Wielokrotnie informowaliśmy o rozmaitych aspektach działalności prokuratorów także w odniesieniu do informacji sensacyjnych, często ukazujących się na łamach prasy.
(...)


Cały wywiad z 3 lutego 2011r. : http://bi.gazeta.pl/im/6/9046/m9046426.mp3